Krzesimir Dębski o zbrodni banderowców – w Poznaniu.

Krzesimir Dębski w Poznaniu

Promocja książki i spotkanie:

NIC NIE JEST W PORZĄDKU – Wołyń
Moja historia rodzinna

Dziadkowie kompozytora zostali zamordowani przez banderowców, nacjonalistów ukraińskich, co więcej: wiele lat później nie wiedząc o tym Pan Krzesimir ściskał rękę mordercy…

Niestety, Polska nie umie zdecydowanie wyartykułować swoich żądań na temat Prawdy i ukarania (chociażby symbolicznego) zbrodniarzy przez władze ukraińskie. Nie umiemy stawać po stronie naszych ofiar.
W imię bliżej niejasnej „poprawności politycznej” nasi politycy milczą.

To jest bardzo przykre.
Nie prowadzi się też wojny z nacjonalizmem – też i tym za naszymi granicami, który jest o wiele groźniejszy niż nasz wewnętrzny. To na Ukrainie odbywają się pochody w mundurach SS, płonące pochodnie, mowa nienawiści…

Naszym głównym celem jako stowarzyszenia jest przestrzeganie przed neo-banderowcami, nacjonalistami i neonazistami, którzy mogą dostawać się do Polski.

Książka Pana Krzesimira wiele na temat zbrodni wyjaśnia.

„To wstrząsający dokument, którego nie przekreślą żadne kłamliwe słowa polityków ukraińskich o „subiektywnym widzeniu prawdy”, a więc subiektywnej wizji mordowania niewinnych ludzi z potrzeby… tworzenia państwa na podwalinach ukraińskiego nacjonalizmu. A więc krwi, krwi i krwi wsiąkającej w czarnoziem…”

Też jego słowa o pejoratywnym rozumieniu nacjonalizmu w obecnych czasach pokazują miejsce tego określenia.

Nie raz w dyskusjach zmierzyłem się z osobami, które nie mają pojęcia i zrozumienia: co oznacza nacjonalizm.
Potrafmy w końcu zrozumieć czym jest nacjonalizm. I umieć go odrzucić.


Tymczasem dzieją się niepokojące wydarzenia …: Młody Ukrainiec odpowie za napaść i znieważanie Polaków. Do awantury z udziałem Nazaria K. doszło przed jednym z klubów w centrum Lublina – pisze dziś „Dziennik Wschodni”.

– Ubiję, jak na Wołyniu. Głupie Polaki, pozap… am – tak Nazari K. miał grozić ochroniarzom z klubu, którzy nie chcieli wpuścić go do środka. Krzyczał, że jest „żołnierzem i banderowcem”.

O tym wspomniał też Krzesimir Dębski – około 80 tys Ukraińców w Polsce może być osobami, które brały udział w wojnie na wschodzie, a wiec (fizycznie) zabijały. Umieją się obchodzić z bronią automatyczną i są po służbie na froncie.
Z jakim nastawieniem do nas – przyjeżdżają do Polski?

A w Polsce?
Każe się nie za gloryfikację banderyzmu, ale odwrotnie:
Zaskakujące działanie prokuratury w Olsztynie ws. banderyzmu W pierwszej sprawie prokuratura uchyla się od ściągania osób gloryfikujących ludobójców z OUN-UPA, a w drugie ściga tego, który – uwaga! – sprzeciwiał się gloryfikacji. …[…]
„…Książka napisana była w tonie pochwalnym wobec ukraińskiego terrorysty i ideologia ukraińskiego nazizmu, jakim był Stepan Bandera.
Jeszcze w tym samym roku, mecenas Jarosław Litwin z Fundacji Ku Korzeniom w Oławie, sporządził obszerne zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektorkę placówki, Panią Lubomirę T., polegającym m.in. na
– publicznym propagowaniu totalitarnego ustroju państwa i nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych (art 256 § 1 kk),
– przechowywania i posiadania przedmiotu, zawierającego właśnie taką treść (art. 256 § 2 kk),
Zawiadomienie było zaopatrzone w ekspertyzę wybitnego znawcy problemu odmiany ukraińskiego nazizmu, potocznie zwanego banderyzmem, profesora zwyczajnego na jednej z uczelni – co miało uniemożliwić prokuratorom powoływania „biegłych” będących ukraińskimi neo-banderowcami i szowinistami, co jak to środowisko już pokazało – potrafi czynić…
[…] Pan Robert D., w otoczeniu policjantów wożony był wieczorem na „oględziny” słupów od znaków drogowych – znajdujących się w okolicy jego miejsca zamieszkania, gdzie przylepione były takie same naklejki. Policjanci przykładali do nich linijki i robili zdjęcia.
Na nic nie zdały się wyjaśnienia Pana Roberta, że jego rodzina była mordowana przez Ukraińców w ramach przeprowadzonego przez nich ludobójstwa w Polsce południowowschodniej, że naklejki mają za zadanie potępiać ideologię i morderców, uświadamiać historycznie, a nie kogokolwiek znieważać, czy „nawoływać do nienawiści”.
Ostatecznie Pan Robert – za przylepienie paru naklejek oraz – osobno – za posiadanie ich 4 sztuk w domu „celem rozpowszechniania” – został oskarżony z art. 256 § 1 § 2 kk – nawoływania do nienawiści. W akcie oskarżenia zarzucono mu:

W okresie od dnia 17 października 2016 roku do dnia 26 października 2016 roku w Olsztynie, działając w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, publicznie nawoływał do nienawiści wobec osób pochodzenia ukraińskiego oraz dokonał znieważenia Serhii i Julii małżonków H., obywateli Ukrainy z powodu ich przynależności narodowej poprzez przyklejanie na ich samochodzie 3 naklejek samoprzylepnych, jedna z wizerunkiem płonących zabudowań i napisem „UPA UKRAIŃSCY MORDERCY” i drugiej z przekreślonym wizerunkiem Stepana Bandery oraz w tym samym okresie dokonując ich przyklejenia w okolicy miejsca zamieszkania pokrzywdzonych nad Jeziorem Długim, ponadto w dniu 26 października 2016 roku posiadał w celu rozpowszechniania w miejscu zamieszkania przy ul. Aleja Przyjaciół (…) uprzednio nabyte w sieci Internet, 4 naklejki samoprzylepne z przekreślonym wizerunkiem Stepana Bandery”

Tymczasem, zwykły wandalizm?…: Dwóch mężczyzn w nocy ze środy na czwartek demolowało samochody na ulicy Grochowskiej. Sprawcami są Ukraińcy. …

(screen ze strony: http://lala-moto.pl)

Jedna myśl do “Krzesimir Dębski o zbrodni banderowców – w Poznaniu.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *